Naglowek

                                                                                           Historia wzywa

 

 

 

DAWNIEJ
 

1 002

ZAPRZYJAŹNIONE
STRONY
 
logo2
 
 
13882092 1820188658249362 7175497709838561311 n 
                                                                           logo paczka
 
 
logo3
 
                                                                          

Odwiedziło nas

056504
Dzisiaj
Łącznie
298
56504

IX Zlot GRH Odyseja Historyczna w Leszczynku k. Kutna

 

W dniach 20-22 lipca 2018 roku odbyła się kolejna edycja, kultowego już, zlotu grup rekonstrukcyjnych pod Kutnem. Forpoczta naszej reprezentacji dotarła do Leszczynka już w poniedziałek, aby zająć teren i przygotować go pod tegoroczny obóz letni PWK. W czwartek zaczęły zjeżdżać się kolejne członkinie, po to, by aż do niedzieli przenieść się w czasie do końcówki lat 30.

Pierwszymi zadaniami było rozstawienie obozu. Namioty, kanadyjki, miejsce na ognisko i stół – to wszystko oczywiste elementy obozowiska. Ale czy ktoś by pomyślał, że niezbędne będzie także wykopanie Olzy, aby duchem być jak najbliżej pewiaczek stacjonujących niegdyś w Istebnej? Większość piątku upłynęła nam na zajęciach organizacyjnych i witaniu się z ciągle przybywającymi przyjaciółmi z całej Polski. O godzinie 16:00 zlot został oficjalnie otwarty, a my pożegnałyśmy współczesne ubrania, by jak najlepiej wczuć się w otaczający nas klimat.

Pierwszą z wielu odysejowych atrakcji, w których wzięłyśmy udział był mecz futbolu rozegrany przez drużyny WKS 37pp Kutno i WKS 10pp Łowicz. Piłkarze wystąpili w historycznych strojach, a całej rozgrywce towarzyszył komentarz sytuacyjny i historyczny. Nasze członkinie dzielnie kibicowały, jednak nadal nie wiemy, której z drużyn. Byłyśmy pod takim wrażeniem piłkarzy, że zupełnie nie pamiętamy jaki był wynik, ale nie to się przecież liczy!

Po meczu postanowiłyśmy przespacerować się ulicami Kutna w poszukiwaniu przyjemnego miejsca na zjedzenie kolacji. Zrobiwszy kilka rundek wokół rynku i analizując nasze pragnienia kulinarne zdecydowałyśmy się na jedną z okolicznych pizzerii. Wybór dań także nie był łatwy, ale tak to jest, kiedy w grupie są same kobiety. Po kolacji powróciłyśmy do obozu, aby wziąć udział w koncercie, posiedzieć przy ognisku i przygotować się do snu po tym wyczerpującym dniu. Jeśli ktoś spyta jak znajdujemy kutniańskie restauracje – nie odpowiemy. Niech mówi za nas fakt, że obozowa strawa, mimo, że żołnierska, bardziej przypadła nam do gustu.

Sobotę spędziłyśmy pod znakiem PWK prezentując i uwieczniając różne typy i warianty umundurowania i strojów sportowych oraz opowiadając gościom o historii organizacji. Była to okazja do spotkań z rekonstrukcyjnymi kolegami, wymiany doświadczeń i przeżyć, ale także i do zawierania całkiem nowych, obiecujących znajomości. Nie obyło się także bez fotografii. Oprócz wielu fantastycznych zdjęć, w różnych ujęciach i konfiguracjach, miałyśmy także wspaniałą i niepowtarzalną okazję aby uwiecznić nasze obozowe życie prawdziwym aparatem z epoki! Niecierpliwie czekamy na wszystkie efekty naszych zmagań z obiektywem J (Jeśli ktoś z Państwa posiada zdjęcia z naszym skromnym udziałem zachęcamy do dzielenia się nimi). Sobota zakończyła się bardzo miłym akcentem – dzięki przedsiębiorczości naszych kolegów, pierwszy raz w życiu, miałyśmy okazję zjeść historyczne gofry smażone w stuletniej gofrownicy, wprost na naszym obozowym ognisku! To była wspaniała okazja, aby uczcić urodziny naszej koleżanki Julii. Urodziny nie byle jakie – bo 18-ste! Całym chórem odśpiewaliśmy jubilatce gromkie „Sto lat” i obdarowaliśmy ją gofrowym tortem ozdobionym własnoręcznie przygotowaną świeczką. To był naprawdę dzień pełen wrażeń.

Na niedzielę postanowiłyśmy odwiesić nasze pewiackie mundury i odziać się w sukienki bardziej pasujące do gorącej, letniej pogody, jaką rozpieszczało nas Kutno. Z tej okazji zorganizowałyśmy sobie mini piknik tuż obok łąki pełnej przepięknych słoneczników i zajęłyśmy się przeglądaniem gazet kobiecych z epoki szukając inspiracji na następne sukienki i kapelusze. Ostatni dzień Odysei nieubłaganie zbliżał się ku końcowi i trzeba było znów przeodziać się w stroje robocze i zacząć zwijać nasz krótki, ale bardzo intensywny i radosny obóz. To na pewno nie ostatni raz, przed nami jeszcze wiele spotkań, wjazdów, obozów i inscenizacji. Zatem – do zobaczenia!

 

 

 

Created © 2017 by Joanna Kowalik